W dys­kur­sie hege­mo­nicz­nym warun­kiem „demo­kra­cji” jest wolny (kapi­ta­li­styczny) rynek. Uto­pijny ideał, który sta­rają się chro­nić siły spra­wu­jące wła­dzę, zde­rza się z bar­dzo real­nym, agre­syw­nym kapitało-​​parlamentaryzmem (Alain Badiou) i jego prak­ty­kami lob­by­zmu, który coraz poważ­niej ogra­ni­cza moż­li­wo­ści oddol­nego kształ­to­wa­nia rela­cji spo­łecz­nych i decy­do­wa­nia ludzi o ich wła­snym życiu. Rów­no­cze­śnie trans­na­ro­dowe kor­po­ra­cje – Świa­towa Orga­ni­za­cja Han­dlu, Mię­dzy­na­ro­dowy Fun­dusz Walu­towy czy Bank Świa­towy – które współ­two­rzą rynek, zyskują coraz więk­sze wpływy, prze­ni­ka­jąc wszyst­kie obszary rze­czy­wi­sto­ści spo­łecz­nej. W ukła­dzie post­de­mo­kra­tycz­nym (Colin Cro­uch) oby­wa­tele zmu­szeni są godzić się z wyma­ga­niami narzu­ca­nymi przez glo­balne rynki, prze­stają być suwe­ren­nymi jed­nost­kami. Tam, gdzie nale­ża­łoby ocze­ki­wać wol­nego wyboru, jed­nostka pozba­wiana jest wszel­kiego wyboru. Peter McLa­ren nazywa kapi­ta­lizm i demo­kra­cję dwoma zło­dzie­jami, któ­rzy pla­nują wspólny napad rabun­kowy, myśląc jed­no­cze­śnie o tym, jak zagar­nąć dla sie­bie udziały wspól­nika[1].

Spo­łe­czeń­stwo alter­na­tywne, tak jak ja je widzę, powinno for­mo­wać się oddol­nie. Nie da się budo­wać go według z góry przy­ję­tego planu opra­co­wa­nego przez elity. Takie spo­łe­czeń­stwo musi być kształ­to­wane krok po kroku przez wszyst­kich ludzi. W jed­nym z fil­mów wideo zre­ali­zo­wa­nych w ramach pro­jektu Alter­na­tive Eco­no­mics, Alter­na­tive Socie­ties[2] Chri­stoph Spehr poka­zuje, że dzi­siaj myśle­nie uto­pijne nie może być myśle­niem naka­zo­wym, nie może dyk­to­wać nam, co mamy robić. Takie oddolne for­muły przyj­mują mek­sy­kań­scy zapa­ty­ści, przyj­muje je także ruch alter­glo­ba­li­styczny, ruch ochrony kli­matu, a ostat­nio – rze­sze pro­te­stu­ją­cych na pla­cach Aten, Nowego Jorku, Madrytu czy Oakland.

Spo­łe­czeń­stwo alter­na­tywne powinno powsta­wać w pro­ce­sie dia­lo­gów pro­wa­dzo­nych przez moż­li­wie jak naj­więk­szą liczbę zain­te­re­so­wa­nych – pro­ce­sie otwar­tym, trans­pa­rent­nym, roz­wo­jo­wym, kształ­to­wa­nym przez róż­nego rodzaju zgro­ma­dze­nia i rady decyzyjne.

Spo­łe­czeń­stwo alter­na­tywne powinno opie­rać się na zasa­dach samo­or­ga­ni­za­cji i samo­rząd­no­ści, powinna obo­wią­zy­wać w nim demo­kra­cja bez­po­śred­nia. Likwi­da­cja struk­tur hie­rar­chicz­nych we wszyst­kich sfe­rach musi łączyć się z rady­kalną redy­stry­bu­cją bogactw oraz wła­sno­ści – i to w skali glo­bal­nej. Demo­kra­cja w żad­nym wypadku nie może być trak­to­wana jako ukształ­to­wana już for­muła, to pro­ces otwarty, coś, o kształt czego dopiero zaczy­namy walczyć.

Oli­ver Ressler

 


[1]    Peter McLa­ren w roz­mo­wie z Seba­stja­nem Leba­nem, „Rear­ti­ku­la­cija” 2008, nr 5 http://​www​.rear​ti​ku​la​cija​.org/​R​E​5​/​E​N​G​/​r​a​d​i​c​a​l​C​P​5​_​E​N​G​_​m​c​l​.​html oraz http://​www​.rear​ti​ku​la​cija​.org/​R​E​6​/​E​N​G​/​r​a​d​i​c​a​l​_​C​_​P​6​_​E​N​G​_​l​e​b​a​n​.​html

[2]          Zob. Alter­na­tive Eco­no­mics, Alter­na­tive Socie­ties, red. Oli­ver Res­sler, Insty­tut Sztuki Wyspa, Gdańsk 2007