2016, wydruk cyfrowy, rysu­nek, nagra­nie audio

Pana Andrzeja P. Hono­rata Mar­tin poznała miesz­ka­jąc przez chwilę w parku na Bród­nie. Był jedną z pierw­szych osób, które ją przy­wi­tały i ugo­ściły w osie­dlo­wym parku. Sym­pa­tyczny, grzeczny, gada­tliwy, czło­wiek wielu zain­te­re­so­wań, pasjo­nata histo­rii ludz­kich, poeta.  Roz­ma­wiali codzien­nie, cza­sem zosta­wał na zewnątrz sza­łasu, który zbu­do­wała i w któ­rym miesz­kała pod­czas trwa­nia per­for­mancu Zado­mo­wie­nie, i czu­wał póki nie zasnęła, by czuła się bez­piecz­niej. Naj­wię­cej o oko­licy nauczyła się od niego. Zna on każdy sklep i wszyst­kich sprze­daw­ców. Swo­ich sąsia­dów zna z imie­nia, wie co robią, co lubią, a czego nie. Kie­dyś pra­co­wał jako elek­tryk, napra­wiał tele­wi­zory, teraz więk­szość czasu spę­dza, a wła­ści­wie spę­dzał do zeszłego roku, w parku roz­ma­wia­jąc z ludźmi, szu­ka­jąc inspi­ra­cji i pisząc wier­sze. Nieco eks­tra­wa­gancki. Ma wielu przy­ja­ciół. Chyba każdy miesz­ka­niec Bródna go kojarzy.

W zeszłym roku sio­stra pozba­wiła go praw. Andrzej jest ubez­wła­sno­wol­niony. Nie mieszka już w swoim miesz­ka­niu, tylko w domu opieki spo­łecz­nej. Nie cho­dzi po parku, nie roz­ma­wia z ludźmi, nie pisze wier­szy.  Zamknięty,  nie może się odna­leźć. Każdy dzień wygląda tak samo.  Mar­tin nie mogła w pełni poka­zać por­tretu pana Andrzeja P. ani jego głosu. Sio­stra zabro­niła publi­ko­wa­nia i ujaw­nia­nia jego wize­runku.  Nie może już on sta­no­wić o sobie. Nie ma prawa do swo­jej oso­bo­wo­ści ani twórczości.

Praca zamó­wiona na Alter­na­tiva 2016

Honorata_Martin_foto