Almeida1-5-15x10-300dpi

Helena Alme­ida, Bez tytułu, wideo, 2010

Zawsze samotna wobec obiek­tywu, Alme­ida zwraca się do impli­ko­wa­nego, ale i wszech­obec­nego widza trze­cio­oso­bo­wego. Na tym polega intro­spek­cyjna metoda artystki – nic nad reak­cję na inter­su­biek­tyw­ność pro­wo­ko­waną pew­nymi tytu­łami: Feel me, Hear me, See me (Poczuj mnie, Usłysz mnie, Zobacz mnie), 1979. Ten nie­ujaw­niony Inny sta­nowi lustrzane odbi­cie i odwró­cony kąt patrze­nia, wyko­rzy­stany w nie­któ­rych uję­ciach, to on ucie­le­śnia spoj­rze­nie foto­grafa, który obser­wuje artystkę od samego początku: jej mąż, archi­tekt Arturo Rosa. Ten zazwy­czaj nie­wi­dzialny współ­winny ostat­nio zaczął ujaw­niać swoją obec­ność, cho­ciaż bez naj­mniej­szej suge­stii auto­bio­gra­ficz­nej, ponie­waż artystka odrzuca jaką­kol­wiek myśl o auto­por­tre­to­wa­niu. Skut­kiem tego wycięła wize­runki twa­rzy obojga w fil­mie Bez tytułu (2010), zosta­wia­jąc jedy­nie kadry uka­zu­jące nogi.  Sta­tyczne uję­cia reje­strują dzi­waczne wyj­ścia i powroty: nogi obojga spla­tają się ze sobą kablem, który artystka zacie­śnia ile­kroć się polu­zuje. Ta anek­sja ciał two­rzy trój­nożne syjam­skie bliź­nięta, kulawy duet, powścią­gany upo­rczy­wie powta­rza­nym wspól­nym ćwi­cze­niem. Inny staje się tyleż obcią­że­niem, co pod­porą i musi być uwzględ­niony jako nie­odzowny w tej fre­ne­tycz­nej cho­re­ogra­fii. Zaist­niała trud­ność – dobro­wolne współ­pod­dań­stwo, czy też wza­jemne ubez­wła­sno­wol­nia­nie sie­bie – gwa­ran­tuje obojgu intym­ność, rozu­mianą jako bli­ska rela­cja mię­dzy jed­nost­kami, cho­ciaż tutaj zawie­sze­niu ulega inna strona intym­no­ści, jaką jest pry­wat­ność. Zało­że­nie ponow­nego ugrun­to­wa­nia się wza­jem­nej odręb­no­ści poprzez zilu­stro­wane roz­pły­nie­cie się w zbio­ro­wym ciele, widzie­li­śmy już przed­tem w przy­padku innych par, począw­szy od czu­łej optyki Lygii Clark, która zwią­zała sie­bie i Hélio Oiticica’ę w nad­garst­kach ela­styczną taśmą, two­rząc swo­iste zmy­słowe kaj­danki w  Dia­logu rąk (Hand Dia­lo­gue);  po rady­kalną optykę Teh­ching Hsieh, który przy­wią­zał sie­bie liną w pasie do Lindy Mon­tano na okres całego roku 1983–84. Uni­ka­jąc zarówno fety­szy­stycz­nych, jak i maso­chi­stycz­nych kono­ta­cji, akt przy­wią­za­nia sie­bie do innej osoby, nasuwa tu sko­ja­rze­nia z zespo­łem alpi­ni­stów, a w tym przy­padku Alme­ida dosłow­nie cze­pia się swego sobo­wtóra, będą­cego kon­sty­tu­antą jej samej w pro­ce­sie sta­rze­nia się, którą, mimo to, oba­wia się utracić.

Hélene Meisel