2015, wideo instalacja

Straszne rze­czy mogą się zda­rzyć, jak źli ludzie decy­dują, a dobrzy ludzie mil­czą. I to się nam stało.” – Sabina Baral

Pomysł na pracę wziął się z obser­wa­cji jak bar­dzo wyma­zana jest pamięć o Żydach w Pol­sce w mniej­szych miej­sco­wo­ściach. Przy­go­to­wu­jąc nową insta­la­cję Fod­czuk wybrał się do Izra­ela w poszu­ki­wa­niu osób, które opo­wie­dzia­łyby mu o swoim doświad­cze­niu wygna­nia. O Pol­sce. O tym wszyst­kim, z czym my jako naród zupeł­nie nie dajemy sobie rady. O tym, że Polacy pozbyli się Żydów po woj­nie uży­wa­jąc prze­mocy (jak mówi uśmiech­nięty Josi – „dawali mi smołę do jedze­nia, mówili: Żydek może jeść smołę”), pro­wo­ka­cji i obelg. O tym, że dzi­siej­sza homo­ge­nicz­ność Pol­ski nie wzięła się tylko z Holo­cau­stu, że Pol­ska została „oczysz­czona” także rękami Pola­ków. Oczysz­czona ze wszyst­kich „obcych”, lub też raczej — arbi­tral­nie — za obcych przez Polaków-​​katolików uzna­nych. A także o roli Kościoła w tym procesie.

Praca Fod­czuka składa się z wywia­dów nakrę­co­nych w Izra­elu oraz insta­la­cji ready­made – ilu­stru­ją­cej moment zawa­ha­nia i decy­zji – co zabrać ze sobą do obcego kraju. Zbiega się ona z ważną ogól­no­eu­ro­pej­ską dys­ku­sją o uchodź­cach i może być jed­nym z istot­nych gło­sów w tej dys­ku­sji. Mówi o jed­nost­ko­wych, czę­sto bar­dzo trud­nych do wyar­ty­ku­ło­wa­nia doświad­cze­niach. O pako­wa­niu się w dzie­więć skrzyń i o stop­nio­wym liczeb­nym redu­ko­wa­niu wspól­noty („codzien­nie klasa była mniej­sza” – mówi Josi). Być może wysłu­cha­nie gło­sów roz­mów­ców Fod­czuka pozwoli zasta­no­wić się kto tę szarą masę pod nazwą „uchodźcy” two­rzy. I kim będą ci ludzie w swo­ich nowych ojczy­znach za 50 lat.

- Mał­go­rzata Kaźmierczak -

SONY DSC

Zdję­cie z wystawy w Lubli­nie w gale­rii Piękno Panie (luty 2016) © Dariusz Fodczuk