Dekyndt1-1-HD

Edith Dekyndt, A jest goręt­sze od B, wideo2005

A jest goręt­sze od B to wideo, gdzie obser­wu­jemy roz­pusz­cza­nie się kro­pli atra­mentu uwię­zio­nej w lodo­wej kostce, która top­nieje mię­dzy pal­cami artystki. Cho­ciaż rygo­ry­styczny tytuł przy­wo­dzi na myśl regułę mate­ma­tyczną, stoi w sprzecz­no­ści z nad­mier­nie maje­sta­tycz­nym, har­mo­nij­nym ruchem poko­lo­ro­wa­nej cie­czy. Ara­be­ska linii to funk­cja tem­pe­ra­tury wody: kiedy jest zimna, atra­ment roz­cho­dzi się leni­wie, zacho­wu­jąc zwartą formę, ale kiedy woda się pod­grzewa, atra­ment roz­pusz­cza się gwał­tow­niej. Gdy nasz wzrok podąża za zwo­jami i mean­drami spi­ral­nych form, które wyglą­dają jak naj­prost­sza eks­pre­sja chia­ro­scuro, kształty docho­dzą do punktu kul­mi­na­cji w momen­cie roz­pusz­cza­nia się. Zasko­czone taką dawką piękna, nasze oko zatraca się pośród detali zmy­sło­wych krzy­wizn, a nasza uwaga zanika, jakby roz­pro­szona lub zamro­żona maje­sta­tycz­no­ścią ich ruchu. Posłuszna dyna­mice naprze­mien­nego rytmu labo­ra­to­ryj­nych pro­ce­dur  umy­ka­nia i pod­da­wana się obser­wa­cji, praca w pełni nabiera racji bytu dzięki uważ­nemu spoj­rze­niu na świat fizy­kalny. Punkt kul­mi­na­cyjny znaj­duje się w sfe­rze Stim­mung – nie­miec­kiego poję­cia, sta­no­wią­cego przed­miot stu­diów w wielu dys­cy­pli­nach (filo­zo­fii, este­tyce, lite­ra­tu­rze), które można zre­ka­pi­tu­lo­wać jako wyraz har­mo­nij­nej jed­no­ści i poczu­cia pełni, doświad­cza­nych wobec kra­jo­brazu tak potęż­nego, że jest w sta­nie wyzwo­lić w nas pra­gnie­nie bycia wchło­nię­tym w ten kra­jo­braz, sta­nia się tymże krajobrazem.

Edith Dekyndt łap­czy­wie pożąda zmian w sta­nach mate­rii, roz­świe­tlo­nych bły­sków, baletu dro­bi­nek kurzu, czy płyn­no­ści ruchów i poru­szeń powie­trza. Uka­zuje nam cudow­ność ukrytą w pra­wach fizyki, bez koniecz­no­ści ucie­ka­nia się do mate­ma­tycz­nych czy Kar­te­zjań­skich dowo­dów; zamiast tego pusz­cza wodze indy­wi­du­al­nej cie­ka­wo­ści. W jej pra­cach, prze­miesz­cze­nia wyni­kłe z reak­cji na ruchy pły­nów lub powie­trza zawsze stają się czyn­ni­kami pro­wo­ku­ją­cymi ruch.  Podob­nie jak Fra­nçois Mau­riac, który zauwa­żył, że kurz to w cale nie jest nic, Edith Dekyndt wypra­co­wuje per­cep­cję rze­czy­wi­sto­ści w świe­cie, który trwa w nie­ustan­nym ruchu.  Pożą­da­nie mobil­no­ści wiąże się ze zmia­nami w sta­nach (sku­pie­nia): płynny/​ stały – widzialny/​ nie­wi­dzialny, a to – dzięki uzna­niu bez­po­śred­nio­ści za pod­stawę cech zmy­sło­wych już w momen­cie ich ujawniania.

Céci­lia Bezzan