Chang1-1-HD

Patty Chang, Fon­tanna, wideo, 1999

W Foun­tan­nie, Patty Chang wpa­truje się swą twarz w okrą­głym, umiesz­czo­nym na pod­ło­dze lustrze, zala­nym wodą, którą hała­śli­wie chłepce. Robiąc ten per­for­mance w toa­le­cie fir­mo­wej sto­łówki, zde­cy­do­wała się na uję­cie ze zbli­że­nia, bez odnie­sień do kon­tek­stu, z jakiego patrzy kamera. Wideo uka­zuje to, co winno być w ruchu – pły­nąć, ale w isto­cie jest nie­ru­chome – wodę. Tym samym wideo to czyni odnie­sie­nia do chłod­nej, acz nie­uko­jo­nej zmy­sło­wo­ści, którą wzmaga jesz­cze zbli­że­nie na podwójny wize­ru­nek twa­rzy. W tym sta­wa­niu twa­rzą w twarz ze samą sobą artystka wikła się w inten­sywną grę w uwo­dze­nie, jaka zacho­dzi w sta­nie samo-​​absorbcji czy samo-​​hipnozy, a odgłos sior­ba­nia sta­nowi szorstki nośnik zna­cze­nia jej działań.

Patty Chang za główne narzę­dzie obrała wła­sne ciało, nie rezy­gnu­jąc jed­no­cze­śnie z wszel­kich nie­zbęd­nych pro­ce­dur, pozwa­la­ją­cych utrwa­lić ślady swej dzia­łal­no­ści. Zatem nie poja­wia się tu kwe­stia łącze­nia artystki z jakąś kon­kretną toż­sa­mo­ścią, raczej – osza­co­wa­nia tego, co udało się osią­gnąć, pomi­ja­jąc przy­na­leż­ność artystki do jakiej­kol­wiek kul­tury. Moją obse­sją stała się  pła­ska powierzch­nia i ilu­zja głębi, jaką wywo­łuje, coś jakby powierz­chowna otchłań. Bau­dril­lard napi­sał, że uwie­dze­nie może ozna­czać nasze umie­ra­nie  w rze­czy­wi­sto­ści, ale rekon­struk­cję w sfe­rze ilu­zji. Patrze­nie na samą sie­bie to jest akt uwo­dze­nia, czyn­ność patrze­nia na sie­bie staje się cyklem życia i śmierci, a picie –  akcep­ta­cją tego cyklu. Jeżeli woda jest źró­dłem życia, oczysz­cze­nia i odnowy, to lustro w oczy­wi­sty spo­sób staje się prze­strze­nią obja­wie­nia. Woda jest też sym­bo­lem nie­uświa­do­mio­nych ener­gii, bez­fo­rem­nych sił duszy. Podob­nie jak woda, lustro bywa cza­sem wyko­rzy­sty­wane w rytu­ałach pro­fe­tycz­nych prze­wi­du­ją­cych przy­szłość. Świa­tło odbija się w wodzie fak­tycz­nie przez nią nie prze­cho­dząc. Podob­nie lustro – jest pro­jek­cją nie­po­ko­jąco odwró­co­nych wize­run­ków rzeczywistości.

Cécile Bourne