MINOLTA DIGITAL CAMERA

Hito Stey­erl, Listo­pad, 2004

Wiek, który zatra­cił swe gesty ma – z tego wła­śnie powodu – obse­sję na ich tle. Isto­tom ludz­kim, jakie zagu­biły poczu­cie natu­ral­no­ści, każdy poje­dyn­czy gest jawi się jako prze­zna­cze­nie. A im bar­dziej gesty tracą swą łatwość wsku­tek nie­wi­dzial­nych sił, tym bar­dziej życie staje się nie­od­gad­nione (Agam­ben 2000:53)

Kiedy mia­łam 17 lat, moją naj­lep­szą przy­ja­ciółką była Andrea Wolf. Zgi­nęła  zastrze­lona jako kur­dyj­ska ter­ro­rystka we Wschod­niej Ana­to­lii (Tur­cja) w 1998 roku. W Niem­czech wysta­wiono za nią list goń­czy, gdyż była podej­rzana o udział w dzia­łal­no­ści ter­ro­ry­stycz­nej, np. kom­plet­nym znisz­cze­niu wię­zie­nia depor­ta­cyj­nego w Weiter­stadt. Cią­żyło też nad nią podej­rze­nie o powią­za­nia z Frak­cją Czer­wo­nej Armii.

W 1996 roku wybrała się do Kur­dy­stanu, aby zasi­lić sze­regi żeń­skich oddzia­łów Armii PKK – Robot­ni­czej Par­tii Kur­dy­stanu. Przy­brała imię Ronahi. Prze­szła szko­le­nie i zamiesz­kała na kilka mie­sięcy z żeń­skim oddzia­łem, obo­zu­ją­cym głów­nie w Iraku. I wtedy, w paź­dzier­niku 1998, na ślad jej jed­nostki nie­da­leko gra­nicy wpa­dła armia turecka. Doszło do zacie­kłej walki. Oddział zna­lazł się pod cięż­kim ostrza­łem turec­kich heli­kop­te­rów. Z walki, żywych wyszło zale­d­wie kilka człon­kiń oddziału.  Więk­szość oca­la­łych schro­niła się w czymś, co można okre­ślić jako lej w ziemi. Według tych, które prze­trwały w leju, moja przy­ja­ciółka została roz­strze­lana albo przez armię turecką, albo kur­dyj­ską mili­cję z pobli­skiej wio­ski, po tym, gdy schwy­tano ją jako jeńca. Jej przy­pa­dek to jeden z wielu przy­kła­dów poza­są­do­wych egze­ku­cji, które były codzien­no­ścią tam­tej wojny.

Gest to okre­śle­nie punktu prze­cię­cia się życia i sztuki, sztuki i wła­dzy, ogól­nego i jed­nost­ko­wego, tek­stu i wyko­na­nia. To moment z życia wyjęty z kon­tek­stu indy­wi­du­al­nej bio­gra­fii, a zara­zem moment sztuki wyję­tej z neu­tral­no­ści este­tyki: to czy­sta pra­xis. (Agam­ben 2000:79)

Praca sta­wia pyta­nie o zja­wi­sko obec­nie nazy­wane ter­ro­ry­zmem, które kie­dyś nosiło miano inter­na­cjo­na­li­zmu. Doty­czy gestów i postaw, jakie to zja­wi­sko może wykre­ować, a także rela­cji tych gestów i postaw z kul­turą popu­larną, szcze­gól­nie kinem. Punk­tem wyj­ścia dla pracy był femi­ni­styczny film o sztu­kach walki, który zro­bi­łam wraz Andreą Wolf kiedy mia­ły­śmy po 17 lat. Dzi­siaj, ten fil­mik o sztu­kach walki nagle zyskał sta­tus doku­mentu. Listo­pad nie jest fil­mem o Andrei Wolf. Nie jest fil­mem o sytu­acji w Kur­dy­sta­nie. To film na temat gestów wyzwo­leń­czych w momen­cie, kiedy nastą­pił koniec histo­rii, co zna­la­zło dobi­cie w kul­tu­rze popu­lar­nej i wędrow­nych wize­run­kach. To film mówiący o Erze Listo­pa­do­wej, kiedy rewo­lu­cja zdaje się doga­sać, i tylko jej gesty pozo­stają w obiegu.

*Agam­ben, G (2000), „Notes on Poli­tics’ Means Without End” (The­ory Out of Bounds, V. 20), trans Binetti, V & Casa­rino, C Uni­ver­sity of Min­ne­sota Press