Press House01 small

 Kata­rina Neiburga, Dom Prasy, 2011

Moje zain­te­re­so­wa­nie Domem Prasy naro­dziło się w 2009 roku, kiedy przy­go­to­wy­wa­łam insta­la­cję świetlną na festi­wal świa­tła Staro Riga. Korzy­sta­jąc z 176 reflek­to­rów sce­nicz­nych i spe­cjal­nie wyko­na­nej par­ty­tury świetl­nej, roz­świe­tli­łam ciem­no­ści opusz­czo­nego budynku, zbu­do­wa­nego w cza­sach sowiec­kich jako “źró­dło świa­tła”. Ostat­nio, mate­riał wideo z tego zda­rze­nia wyko­rzy­stano do wide­oklipu grupy Gas of Latwia, któ­rego muzyka zano­to­wana została w postaci par­ty­tury do pro­jektu. Od tam­tego momentu moje zain­te­re­so­wa­nie histo­rią Domu Prasy wciąż rosło: czy ludzie, któ­rzy tam pra­co­wali byli szczę­śliwi czy ster­ro­ry­zo­we­ani cen­zurą – w końcu sporą część życia spę­dzili wła­śnie tutaj. Mam też bar­dzo szcze­gólne, oso­bi­ste wspo­mnie­nia zwią­zane z tym budyn­kiem, ponie­waż oboje moi rodzice tu pra­co­wali. W cza­sach szkol­nych wyda­wa­łam gazetkę Gla­ses, którą dzięki opiece Inese Zan­dere – autorki poezji dzie­cię­cej i wydawcy – dru­ko­wano w Domu Prasy. Prze­peł­niona dymem kawiar­nia, olbrzy­mie windy, schody, które zdały się nie mieć końca, i labi­rynty pokoi sta­no­wiły teren moich dzie­cię­cych zabaw. Zaan­ga­żo­wa­łam przy obec­nym przed­się­wzięiu wielu z byłych pra­cow­ni­ków Domu Prasy, od por­tierki po dyrek­tora i redak­to­rów naczel­nych gazet i cza­so­pism. Ich opo­wie­ści oży­wiają uczu­cia i wygląd daw­nych dni. Praca ta stała się poetyc­kim opo­wia­da­niem o wspo­mnie­niach skry­wa­ją­cych się w ludz­kiej pamięci i porzu­co­nym budynku. Wolno pra­cu­jąca kamera eks­plo­rue dawno opusz­czone prze­strze­nie, napo­ty­ka­jąc ludzi, któ­rzy kie­dyś tu pra­co­wali. Ta insta­la­cja wideo na trzy, zsyn­chro­ni­zo­wane ekrany i oto­cze­nie dźwię­kowe pomaga mi zbu­do­wać wie­lo­war­stwową opo­wieść, która umoż­li­wia mi prze­ka­za­nie nie­sa­mo­wi­cie dzi­wacz­nego i trud­nego do znie­sie­nia poczu­cia, że wszystko prze­mija, które staje się uczu­ciem domi­nu­ją­cym w momen­cie, kiedy zaczy­namy się sku­piać na naszych dozna­niach pod­czas wizyty w Domu Prasy.

Dźwięk: Andris Indāns