2016, alu­mi­nium, smoła, pierze

SHAME jest rzeźbą o ide­al­nym kształ­cie kuli, ude­rza­jąco lekką, pokrytą kaczym i gęsim pie­rzem, które z daleka czyni wra­że­nie sub­tel­nej koronki. Jed­nak pod nim znaj­duje się smoła, co spo­strze­gamy będąc bli­sko. Wtedy już wiemy, że to połą­cze­nie mate­ria­łów odsyła nas w prze­szłość, gdy tar­za­nie w smole i pie­rzu było nie tylko tor­turą, ale przede wszyst­kim  formą publicz­nego upo­ko­rze­nia. Pokry­cie nimi, to pokry­cie nie­sławą. Wizu­alne i per­for­ma­tywne odrzucenie.

Kara tego rodzaju wymie­rzana była samo­wol­nie przez spo­łecz­ność, w reak­cji na zacho­wa­nia czy poglądy nie­zgodne z repre­zen­to­wa­nymi przez więk­szość.  Czę­sto poprze­dzała rze­czy­wi­ste wygna­nie ze wspól­noty. Kara ostra­cy­zmu i ośmie­sze­nia była wyra­zem zmowy prze­ciwko oso­bie odmien­nej. Ta forma nie­sławy dziś prze­nosi się do Inter­netu i wyraża w nagon­kach na kana­łach spo­łecz­no­ściach, w kra­dzieży danych i wize­run­ków, ano­ni­mo­wych oskar­że­niach, ośmie­sza­niu i wszel­kich innych for­mach cyber-​​przemocy, nada­jąc upo­ko­rze­niu wymiar prak­tycz­nie globalny.

Wyszy­dza­nie w mediach elek­tro­nicz­nych jest szcze­gól­nym rodza­jem „brudu”, bo ten nigdy nie znika. Praw­do­po­dob­nie nikt nie ma szans na pełne elek­tro­niczne „wybie­le­nie”. Inter­net oka­zał się ponadto być miej­scem, w któ­rym roz­kwi­tają kon­ser­wa­ty­zmy oraz roz­ma­ite histo­ry­zmy. Gry kom­pu­te­rowe odsy­łają nas do ple­mien­nych wspól­not prze­szło­ści, o suro­wych zasa­dach i jasno wyzna­czo­nych obsza­rach tabu. Wina jest gwa­ran­tem okrut­nej kary. Este­tyka tych obsza­rów jest regre­sywna i prze­no­sząca na młode poko­le­nie formy współ­ist­nie­nia, które jesz­cze nie­dawno wyda­wały się być nie­moż­liwe do dal­szego sto­so­wa­nia. Este­tyka elek­tro­nicz­nej sagi jest wehi­ku­łem poli­tycz­nego dydak­ty­zmu o skali do nie­dawna nieznanej.

Tytuł SHAME to nie tylko odwo­ła­nie do sytu­acji rze­czy­wi­stego wyklu­cza­nia i wyszy­dza­nia, ale też skrót ozna­cza­jący hipo­te­tyczny algo­rytm bada­jący zależ­ność pomię­dzy wol­no­ściami sztuki i swo­bo­dami demo­kra­tycz­nymi[1]. To także artystki i arty­ści są obiek­tem takiego wyszy­dze­nia, a wyklu­cze­nie sztuki z głów­nego pola poli­tyk kul­tu­ral­nych idzie ramię w ramię z kwe­stio­no­wa­niem praw innego.

SHAME wyła­nia się z pół­mroku, lekka i lepka.

- Aneta Szyłak -

Zuzanna_Janin_SHAME_foto


[1] Joanna Kra­kow­ska, Kon­formy: Entar­tete Kunst, Dwu​ty​go​dnik​.com, 2016,   http://​www​.dwu​ty​go​dnik​.com/​a​r​t​y​k​u​l​/​6​4​5​1​-​k​o​n​f​o​r​m​y​-​e​n​t​a​r​t​e​t​e​-​k​u​n​s​t​.​html