2016, wideo

Shel­ter jest pracą zarówno o potrze­bie jak i nie­moż­li­wo­ści schro­nie­nia w chwili gdy nastę­puje stop­niowa dez­in­te­gra­cja naszego oso­bi­stego świata w for­mie takiej, jaką zna­li­śmy. Odcho­dze­nie osób, które ten świat two­rzyły powo­duje cał­ko­witą dez­orien­ta­cję, tak jakby emo­cjo­nalne filary, na któ­rych ten świat się wspie­rał zaczy­nały się kru­szyć, roz­drab­niać i zapadać.

Osoba z kamerą prze­dziera się przez zaro­śla, podobne do tych, przez które prze­dzie­ra­li­śmy się w dzie­ciń­stwie, wyż­szych od nas, dają­cych schro­nie­nie, zamy­ka­ją­cych nad nami niebo. Gdy wie­dzie­li­śmy dokąd odbiec. Ale gdzie nie można już się scho­wać gdy bie­rzemy na sie­bie nie­wy­obra­żalne i nie­unik­nione cię­żary. Kame­rzystka brnie tą drogą, poprzez chasz­cze, któ­rej cel nie jest moż­liwy do zre­ali­zo­wa­nia, bo my ani nie jeste­śmy już mali ani też powroty do miejsc daw­nych nie są reme­dium na stratę.  To samo miej­sce, nawet gdy nadal ist­nieje, zmie­nia się. My sami jeste­śmy inni, więksi, może bar­dziej racjo­nalni, może zdy­stan­so­wani, może słabsi, może smut­niejsi. Zmie­niają się nasze życiowe role i ci któ­rzy opie­ko­wali się nami stają się tymi, któ­rymi się opie­ku­jemy. Krzaki chrzęsz­czą opor­nie, cze­piają się nas i gną gdy brniemy.

Odcho­dze­nie osób waż­nych w naszym życiu powo­duje cza­sami, że stają się one emo­cjo­nal­nie nie­do­stępne. Gdy jedy­nie fizyczny kon­takt, jedy­nie czu­łość jest ostat­nim pomo­stem pomię­dzy osobą odcho­dzącą a pozo­sta­jącą. Nawet nie wiemy, czy dotyk ten jest ode­brany i roz­po­znany, bo pomię­dzy cia­łem, w któ­rym być może jesz­cze roz­po­zna­jemy osobę — ale już nie toż­sa­mość, a nami nie ist­nieje już żadna inna rela­cja. Rela­cja, któ­rej czę­ścią byli­śmy, pozo­staje więc na zawsze już nie­roz­strzy­gnięta i na wielu pozio­mach nie­roz­wią­zana. Utrata w tej for­mie odcho­dze­nia jest zawie­szona w cza­sie, jak roz­cią­gnięta w nie­skoń­czo­ność tor­tura; a poże­gna­nie — gdy nadej­dzie — nie będzie takie, jakie można było sobie wyobra­zić. Doświad­cze­nie, któ­rego opo­wie­dzieć się nie da, prze­nie­sione jest na obraz kry­jówki, która już nas nie chroni, niczego nie gwa­ran­tuje. Nie możemy się scho­wać a tylko pro­jek­to­wać obrazy schro­nie­nia takimi, jakimi się ukształ­to­wały w nas w odle­głej przeszłości.

- Aneta Szyłak -

Praca zamó­wiona na Alter­na­tiva 2016

Hanna_Nowicka_foto