Słownik Alternativa

Afekt

Ter­mi­nem afekt okre­ślamy nasze emo­cjo­nalne rela­cje z innymi ludźmi; empa­tię, jaką wobec nich odczu­wamy; nie­uchwytne odczu­cia prze­pły­wa­jące mię­dzy cia­łami, zwią­zane z ich usy­tu­owa­niem w prze­strzeni i pod­le­ga­jące sta­łemu nego­cjo­wa­niu. Afekt łączy się bez­po­śred­nio z wraż­li­wo­ścią, jest rela­cją zwrotną: ciała wzbu­dzają afekt i pod­le­gają afek­towi. Afekt ozna­cza też naszą zdol­ność do dzia­ła­nia, kie­ro­wa­nie się ku wol­no­ści, wresz­cie „manew­ro­wal­ność”. Afekt to prze­strzeń, w któ­rej   >

 

Alter­na­tywna gospodarka

Praw­dziwa demo­kra­cja zapa­nuje wów­czas, gdy ludzie uzy­skają kon­trolę nad wszyst­kimi sfe­rami życia, a więc także nad sferą gospo­dar­czą. Demo­kra­ty­za­cja eko­no­mii jest nie do pomy­śle­nia, dopóki środki pro­duk­cji sku­pione są w rękach mniej­szo­ści, która podej­muje wszyst­kie decy­zje i pod­po­rząd­ko­wuje sobie więk­szość, zmu­sza­jąc ją do posłu­szeń­stwa i nie­ustan­nego wysiłku. Konieczne jest wywłasz­cze­nie posia­da­ją­cych i redy­stry­bu­cja zaso­bów, a warun­kiem wstęp­nym zmiany będzie pod­da­nie sys­temu   >

 

Alter­na­tywne społeczeństwo

W dys­kur­sie hege­mo­nicz­nym warun­kiem „demo­kra­cji” jest wolny (kapi­ta­li­styczny) rynek. Uto­pijny ideał, który sta­rają się chro­nić siły spra­wu­jące wła­dzę, zde­rza się z bar­dzo real­nym, agre­syw­nym kapitało-​​parlamentaryzmem (Alain Badiou) i jego prak­ty­kami lob­by­zmu, który coraz poważ­niej ogra­ni­cza moż­li­wo­ści oddol­nego kształ­to­wa­nia rela­cji spo­łecz­nych i decy­do­wa­nia ludzi o ich wła­snym życiu. Rów­no­cze­śnie trans­na­ro­dowe kor­po­ra­cje – Świa­towa Orga­ni­za­cja Han­dlu, Mię­dzy­na­ro­dowy Fun­dusz Walu­towy czy Bank   >

 

Arche­olo­gia odwrotna

Arty­sta musi odna­leźć lub stwo­rzyć sytu­acje praw­dziwe, czyli bazu­jące na sta­nie jego świa­do­mo­ści, a nie uni­ka­jące jej; sytu­acje, poprzez które dotrze do stanu bezpośredniości. Doko­ny­wane są próby zasto­so­wa­nia minio­nego, zna­le­zio­nego, odko­pa­nego do sytu­acji dzi­siej­szego czło­wieka wplą­ta­nego w kul­turę, którą tylko czę­ściowo poj­muje, i w cywi­li­za­cję – słu­żebną oraz nisz­czy­ciel­ską zarazem. Mamy więc do czy­nie­nia z arche­olo­gią odwrotną, z arche­olo­gią wła­sną   >

 

Bez­fo­remne

Defi­ni­cja bez­fo­rem­nego [franc. l’informe, informe; ang. form­less], ter­minu zapro­po­no­wa­nego przez Georges’a Bataille’a w haśle opra­co­wa­nym dla Słow­nika kry­tycz­nego publi­ko­wa­nego w cza­so­pi­śmie „Docu­ments”, zaczyna się od zapre­zen­to­wa­nia warun­ków, w któ­rych rela­cja mię­dzy ter­mi­nem i jego zna­cze­niem jest raz na zawsze okre­ślona[1]. Bez­fo­remne for­muje swoją wła­sną pro­po­zy­cję, sytu­uje czy­tel­nika w kon­tek­ście spe­cy­ficz­nej formy słow­nika i jego sys­temu kla­sy­fi­ka­cji. Ter­min bez­fo­remne wymaga jed­nak prze­kro­cze­nia   >

 

Brą­zowe pomieszczenia/​szare hale

W prze­ci­wień­stwie do abs­trak­cyj­nej prze­strzeni gale­ryj­nego white cube, w któ­rej pre­zen­tuje się zwy­kle sztukę współ­cze­sną, w prze­ci­wień­stwie do pustych, este­ty­zo­wa­nych foto­gra­fii prze­strzeni archi­tek­to­nicz­nych – brą­zowe wnętrza/​szare hale, zaprze­cze­nie neu­tral­no­ści, prze­strzeń wypeł­niona, zajęta. Stare pomiesz­cze­nia, wnę­trza histo­ryczne, wnę­trza opusz­czone, oka­le­czone, popa­da­jące w ruinę, wnę­trza poprze­my­słowe, pro­ste kon­struk­cje z bla­chy, płyt beto­no­wych, pla­stiku, pełne wciąż żywych opo­wie­ści z prze­szło­ści, któ­rych ktoś powi­nien   >

 

Być pośród

Być pośród to pro­po­zy­cja badaw­cza. Pro­jekt doty­czyłby drob­nych, nie­wi­docz­nych, nie­ukoń­czo­nych jesz­cze, dru­go­pla­no­wych pro­ce­sów w obsza­rze dys­cy­pli­nar­nym. Zaczy­nałby się i sytu­ował w pół drogi, pośród nie­do­koń­czo­nej (nie­do­mknię­tej) prze­strzeni i pośród róż­nych (podej­mo­wa­nych wokół) dzia­łań. To sytu­owana pro­po­zy­cja łącząca rese­arch, prak­tykę, design, kon­stru­owa­nie, loka­li­zo­wa­nie w prze­strzeni pomię­dzy – pomię­dzy przed­sta­wie­niem, przed­sta­wia­nym i używanym/​użytkowym. Inês More­ira

 

Demo­kra­cja performatywna

Demo­kra­cja per­for­ma­tywna to szcze­gólny wymiar życia poli­tycz­nego ukształ­to­wany w ostat­nich deka­dach, obecny zarówno w kon­tek­stach demo­kra­tycz­nych, jak i nie­de­mo­kra­tycz­nych i zwią­zany ści­śle z poli­tyką nadziei[1]. Jest pro­jek­tem sta­wia­ją­cym wyzwa­nie kul­tu­rze nie­spra­wie­dli­wo­ści przez powo­ły­wa­nie do życia prze­strzeni publicz­nej, w któ­rej ludzie budują alter­na­tywy dla prze­mocy i roz­pa­czy. Tak się stało w przy­padku demon­to­wa­nia komu­ni­zmu w Euro­pie Wschod­niej czy apar­the­idu w Afryce Połu­dnio­wej. Kolejne prze­jawy demo­kra­cji per­for­ma­tyw­nej   >

 

Imhi­ba­tion

Kon­cep­cja imhi­bi­tion naro­dziła się z dra­ma­tycz­nego poczu­cia bez­rad­no­ści wobec form zło­żo­nych o zmien­nych para­me­trach i budo­wa­nej z nich mrocz­nej insty­tu­cjo­nal­no­ści, ukry­wa­ją­cej się i wymy­ka­ją­cej pozna­niu. Imhi­bi­tion pozwala na sub­wer­sywne zma­ga­nia z instytucją-​​molochem. Imhi­bi­tion to poru­sza­nie się po pogra­ni­czu widzial­nego i nie­wi­dzial­nego, pozna­wal­nego i tego, co ukryte, skryte pro­gra­mowo lub wsty­dli­wie i nie­świa­do­mie. Imhi­bi­tion to odkry­wa­nie bez­władu insty­tu­cji, poli­tyki i życia codzien­nego, szcze­lin mię­dzy wyobra­żo­nym porząd­kiem   >

 

Jeśli tak” i “jak gdyby”

Jest taki żart, który dobrze opi­suje zacho­wa­nia jak gdyby. Facet spada z murku, na któ­rym sie­dział. Pod­biega do niego dwóch innych: – Nic się panu nie stało? Facet pod­nosi się, otrze­puje spodnie i mówi: – Nie wiem, ja nie stąd. Okre­śle­nie jak gdyby padło, kiedy roz­ma­wia­łem z Janną Gra­ham o doświad­cze­niach imi­gran­tów w Euro­pie, któ­rzy nie dys­po­nują żad­nymi narzę­dziami uła­twia­ją­cymi adap­ta­cję   >

 

Mani­fest nicnierobienia

1 dzia­ła­nie ma być prze­dłu­że­niem reflek­sji, a nie eks­pre­sją, i należy je sto­so­wać tylko wtedy, kiedy jest niezbędne. 2 nie pro­du­ko­wać przed­mio­tów, obiek­tów, dzieł, uni­kać reali­za­cji, w któ­rych cen­tral­nym punk­tem lub celem jest przed­miot, dzieło, obiekt materialny. 3 praca, jeśli już powstaje w pro­ce­sie pro­duk­cji, nie powinna być zwień­cze­niem dzia­ła­nia, lecz skut­kiem ubocz­nym procesu. 4 nie two­rzyć prac osa­dzo­nych   >

 

Miej­sce pracy — jak prze­żyć, słow­ni­czek w słowniku

agre­sja: spo­sób zacho­wa­nia ceniony w wielu społeczeństwach demo­kra­cja: hie­rar­chia bez­względna: pre­fe­ro­wany styl zarzą­dza­nia obo­wią­zu­jący w wielu fir­mach ze względu na jego pro­stotę, szybką reali­za­cję pole­ceń i niskie koszty femi­ni­za­cja: czy­nie­nie z pre­ka­ryj­no­ści cnoty kon­flikt: uprzejme, dyplo­ma­tyczne, pełne zro­zu­mie­nia zacho­wa­nia; nie­uczciwe postę­po­wa­nie (zada­jemy ciosy w plecy) mole­sto­wa­nie: „Co to jest biała kartka papieru? Prawa kobiet.” moral­ność: syn­drom cho­rego budynku nie­przy­zwo­itość: 0 _​ 0 albo <_​_​_​_​>   >

 

Place budowy

Place budowy są mode­lem wyzna­cza­ją­cym kie­ru­nek moich poszu­ki­wań kura­tor­skich, myśl o nich towa­rzy­szy mi w roz­wa­ża­niach doty­czą­cych prze­strzeni eks­po­zy­cyj­nej. Odnaj­duję w nich siłę, okre­ślone repre­zen­ta­cje, pro­po­zy­cje tek­to­niczne. Place budowy to prze­strzeń dosłowna, to pola, gdzie prze­ci­nają się: pro­jekt, kon­struk­cja i inno­wa­cja tech­no­lo­giczna, gdzie uru­cha­miane są różne wymiary prak­tyk prze­strzen­nych: spo­łeczny, eko­no­miczny i poli­tyczny. To czyn­niki zespa­la­jące (media­tory w two­rze­niu przy­szłych pro­jek­tów   >

 

Praca (praca w terenie)

Na poję­cie pracy (pro­du­ko­wa­nia) skła­dają się róż­nego rodzaju ele­menty. Rozu­miana kom­plek­sowo praca zakłada obec­ność wielu akto­rów (research/​obiekt/​researcher) oraz wza­jemne rela­cje pomię­dzy nimi (proces/​sytuacja/​implikacja). Praca w tere­nie uwzględ­nia „czyn­nik zewnętrzny”, odnosi się do „terenu”, tam jest wyko­ny­wana – to nie­ustanne inte­rak­cje i inter­wen­cje. To potrójna rela­cja wyzna­czana przez pro­ces badaw­czy, pozy­cjo­no­wany obiekt i zaan­ga­żo­wa­nego w nią bada­cza. Praca w tere­nie to   >

 

Soli­dar­ność

Soli­dar­ność to postawa, war­tość i postu­lat, który można potrak­to­wać jako bar­dziej uni­wer­salną wer­sję jed­nego z haseł rewo­lu­cji fran­cu­skiej – bra­ter­stwa. Wycho­dząc od teo­rii poli­tycz­nej Jacques’a Rancière’a, wypada uznać, że soli­dar­ność sta­nowi kwin­te­sen­cję poli­tyki, polega bowiem na iden­ty­fi­ka­cji ze „sprawą Innego” oraz na usta­no­wie­niu wspól­noty rów­nych, w któ­rej, jak pisze w Dzie­się­ciu tezach o poli­tyce Ran­ci­ère, liczymy się z tymi, któ­rzy się   >

 

Zmienna (o per­spek­ty­wie, a więc o spojrzeniu)

Będąc arty­stą, czło­wiek wcho­dzi w rela­cje z róż­nymi spo­łecz­no­ściami, fizycz­nymi i nie­ma­te­rial­nymi, nale­żą­cymi do teraź­niej­szo­ści, prze­szło­ści bądź przy­szło­ści. Posłu­guje się róż­nymi mediami, działa w róż­nych prze­strze­niach, odwo­łuje się do róż­nych metod. Jako kura­tor two­rzę nato­miast sytu­acje pozwa­la­jące arty­stom swo­bod­nie reali­zo­wać ich prace – two­rzę sieci rela­cji łączące widzów, arty­stów, prace i medium. Tak powstaje wystawa, festi­wal, sym­po­zjum czy inne „plat­formy”,   >

 

Zwią­zek

Ter­min ope­ra­cyjny zwią­zek poja­wił się w mojej prak­tyce przy oka­zji Chi­cago Boys While We Were Sin­ging, They Were Dre­aming. To zespół muzyczny i coś w rodzaju nie­for­mal­nej grupy dys­ku­syj­nej poświę­co­nej neo­li­be­ra­li­zmowi. Nie mamy rze­tel­nej wie­dzy w dzie­dzi­nie, którą sobie obra­li­śmy, odwo­łu­jemy się głów­nie do aneg­dot. Pomysł ów zro­dził się z pytań doty­czą­cych pew­nych związ­ków mię­dzy kom­po­nen­tami, pomię­dzy któ­rymi trudno doszu­kać   >