Będąc arty­stą, czło­wiek wcho­dzi w rela­cje z róż­nymi spo­łecz­no­ściami, fizycz­nymi i nie­ma­te­rial­nymi, nale­żą­cymi do teraź­niej­szo­ści, prze­szło­ści bądź przy­szło­ści. Posłu­guje się róż­nymi mediami, działa w róż­nych prze­strze­niach, odwo­łuje się do róż­nych metod. Jako kura­tor two­rzę nato­miast sytu­acje pozwa­la­jące arty­stom swo­bod­nie reali­zo­wać ich prace – two­rzę sieci rela­cji łączące widzów, arty­stów, prace i medium. Tak powstaje wystawa, festi­wal, sym­po­zjum czy inne „plat­formy”, gdzie publicz­ność zyskuje kom­plek­sową kon­trolę nad pre­zen­to­wa­nymi tre­ściami. Prze­strzeń, w któ­rej per­spek­tywy przyj­mo­wane przez kura­to­rów, arty­stów i pro­du­cen­tów są testo­wane, pod­wa­żane, w końcu wyko­rzy­sty­wane prze­ciwko autorom.

Widz, czy­tel­nik, słu­chacz ma moż­li­wość roz­wa­żyć, co wła­ści­wie ogląda, czyta, sły­szy, odbiera, na swój spo­sób. Pod­pi­suję się pod takim spoj­rze­niem na pre­zen­ta­cję. Scep­tycz­nie odno­szę się do pro­jek­tów kura­tor­skich (także moich wła­snych), gdzie widzę, jak autor­ska decy­zja wyklu­cza inne, anta­go­ni­styczne prze­strze­nie czy też moż­li­wość zmien­nej per­spek­tywy, gdzie treść i spo­sób jej odbioru są z góry narzu­cane, czy to przez arty­stę, czy przez kura­tora, czy przez spo­sób aran­ża­cji eks­po­zy­cji, przy­jętą inter­pre­ta­cję lub jesz­cze inne czynniki.

Dzia­ła­nie kura­tora polega nie tylko na sta­wia­niu pytań; należy zmie­rzyć się z pro­ble­mem, zagłę­bić w niego, umieć go zde­fi­nio­wać. Jedyną sku­teczną metodą jest zde­cen­tra­li­zo­wa­nie obszaru docie­kań, wpra­wie­nie kon­cep­cji w ruch, prze­kra­cza­nie mno­żą­cych się gra­nic – dosłow­nie i w prze­no­śni. Zwy­kle dążę do tego w swo­jej prak­tyce, włą­cza­jąc w obszar sztuki ele­menty innych sys­te­mów: zaczerp­nięte z nauki, domeny prawa czy z mass mediów. W ten spo­sób i kura­tor, i arty­sta zyskuje moż­li­wość posze­rze­nia gra­nic, wyj­ścia poza bez­pieczne pole, zyskuje moż­li­wość wyzna­cze­nia nowych idei, tak by stały się czy­telne i dostępne, tak by można je było dys­try­bu­ować oraz roz­po­wszech­niać. Ważne też jest wytłu­ma­cze­nie się przed publicz­no­ścią z inten­cji, które nami kie­ro­wały, wyja­śnie­nie, dla­czego wybie­ramy takie, a nie inne formy, dla­czego włą­czamy do naszych pre­zen­ta­cji formy pozaartystyczne.

Naj­waż­niej­sze jest to, że i kura­tor, i arty­sta, któ­rzy chcą raczej pra­co­wać z publicz­no­ścią niż pra­co­wać dla niej, będą mogli czer­pać z róż­nych sys­te­mów funk­cjo­nu­ją­cych w danym spo­łe­czeń­stwie, zamiast ogra­ni­czać się do kon­tek­stów pro­du­ko­wa­nych przez świat arty­styczny. Wza­jemne oddzia­ły­wa­nie trudno z góry prze­wi­dzieć, zależy ono w głów­nej mie­rze od odbioru pre­zen­ta­cji przez publiczność.

Alfredo Cra­me­rotti